W Magnolii właśnie zaczynał się kolejny słoneczny dzień. Na niebie nie było ani jednej chmurki. Lucy leżąc jeszcze w łóżku pod różową pościelą, wyglądała przez duże okno. Nie patrzyła w określonym kierunku, wydawało się jakby jej oczy nadal śniły. Myśli zaprzątał jej Natsu. Czy uda jej się dzisiaj zwrócić jego uwagę? A może wydarzy się coś innego? Dziewczyna obróciła głowę i spojrzała po całym pokoju. Nic się w nim nie zmieniło. Na środku pokoju stał stolik z trzema krzesłami, a na przeciwko niego, po prawej stronie od łóżka komoda ze zdjęciami w ramkach. Po drugiej stronie pokoju ustawiono duży skórzany, pomarańczowy fotel. Lucy upewniając się, że mieszkanie nadal jest czyste oczekiwała już tylko jednego. Radosnego i pełnego energii "Ohayo Lucy!", wykrzykiwanego przez Natsu. Przeleżała tak dziesięć minut, a potem wstała z łóżka. Zrobiła kilka kroków na przód przy okazji rozciągając ręce. Podeszła do swojej komody, jej wzrok spoczął na jednym ze zdjęć. Przedstawiało ono całe Fairy Tail stojące przed budynkiem gildii. Magini uśmiechnęła się lekko by następnie otworzyć górną szufladę. Wyciągnęła z niej swoją białą bluzkę ze złotymi paskami i niebieskim sercem w centrum, prostą czarną spódniczkę przeciętą u boku nogi, brązowy pasek oraz czarne zakolanówki. Włożyłą ubrania pod pachę jednocześnie zgarniając grzywkę na bok. Ponownie rzuciła okiem na zdjęcia zanim ruszyła w stronę łazienki. Gdy znalazła się w małym pomieszczeniu wyłożonym lekko różowymi kafelkami, odłożyła ubrania na toaletę. Szybkim ruchem odkręciła kran wanny i wpuściła do niej ciepłą wodę. Związała lśniące blond włosy, rozebrała się a następnie weszła do dużej, białej wanny. Nie zauważyła nawet kiedy minęło trzydzieści minut ponieważ non stop rozmyślała o wczorajszych słowach mistrza. Powiedział iż w gildii niedługo zjawi się nowa osoba. Z zamyślenia wyrwał ją głośny trzask drzwi. Nie wiedząc co robić zasłoniła swoje nagie ciało jak tylko mogła i obejrzała się po małym pomieszczeniu. Jej wzrok utkwił na białych drzwiach. Niespodziewanie usłyszała czyjś głos.
- Lucy! Gdzie jesteś?! - wołał piskliwy głosik.
- Happy?! - odkrzyknęła dziewczyna rozpoznąjąc głos - Siedzę w łazience. Coś się stało?
- Powiedzmy - odpowiedział nowo przybyły i wpadł do łazienki. Magini ujrzała kota w całej okazałości. Jego niebieskie futerko lśniło niczym najdroższe kamienie. Na szyi miał zawiązaną zieloną chustkę, która utrzymywała plecaczek o tym samym kolorze. Jedyne co różniło go od normalnego kota to duże, białe skrzydła i umiejętność mowy. Happy nie zważając na okoliczności zaczął latać naokoło całej łazienki. Po chwili kiedy już dziewczyna oswoiła się troszkę z widokiem przyjaciela spostrzegła jego nienaturalne zachowanie.
- Co się dzieje? - spytała
- Jakby ci to... Pamiętasz wczorajszą przemowę mistrza? - zagadnął - podobno ten nowy członek naszej rodziny jest już na rozmowie u trzeciego!
- Jak to? Podaj ręcznik. Nie mogłeś tak od razu? - kot wykonał polecenie, dopiero teraz rozumiejąc sytuację w jakiej się znalazł - Tak właściwie Happy, gdzie masz Natsu?
- Poszedł na misję. Sam. - odpowiedziała niebieska drobinka a smutek zagościł jej na twarzy, gdy Lucy owijała się ręcznikiem. Wyszła z wanny wyganiając przyjaciela z pomieszczenia po czym ubrała się we wcześniej poszykowane ubrania. Opuściła pokój ruszając w stronę siedzącego teraz na jej łóżku Happy'ego. Po drodze zabrała ze stolika truskawkowego lizaka, którego otrzymała wczoraj od Miry, a następnie usiadła obok kota. Wręczyła mu go uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Miała nadzieję, że to choć odrobinkę poprawi mu, najwyraźniej, zły humor.
- Wolałbym rybkę... - powiedział exceed ze łzami w oczach - Dlaczego Natsu poszedł kompletnie sam na tę misję? Przecież zawsze zabierał mnie ze sobą. Co jeśli coś mu się stanie?
Magini nie wiedząc co ma zrobić, objęła go mocno dopóki ten się nie uspokoił.
- Nic mu się nie stanie. Jestem tego pewna - odpowiedziała mimo, iż sama nie do końca w to wierzyła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Noo to ten.. Przed wami pierwszy rozdział "tego czegoś"! Tak, tak nie wiem jak mogę to nazwać. Jeśli dotrwałaś/eś do końca wielkie dzięki <3 Mam nadzieję, że się podoba mimo tego, że to takie trochu bardzo roztrzepane. Jednak ja też poniekąd taka jestem więc no.
Pozdrawiam, Renka!