piątek, 11 września 2015

~Gajeel x Levy / < I love you...> ~

Gajeel x Levy

Levy siedziała przy ławce w gildii czytając książkę, a właściwie udając, że ją czyta. Tak naprawdę rozmyślała o prawdziwej miłości, o której wszyscy tak mówią. Zawsze chciała się zakochać, ale jakoś nigdy nie potrafiła spojrzeć na jakiegoś chłopaka inaczej niż na przyjaciela. Kiedy tak sama siedziała nad książką drzwi do budynku otwarły się z hukiem, a w nich ukazał się wysoki mężczyzna. Miał różowe włosy, a rysy jego twarzy zanikały przez światło bijące z zewnątrz.
- Wróciliśmyyyy ! - krzyknął różowowłosy wchodząc do środka.
Zaraz za nim do środka weszła Lucy, Wendy, Erza oraz intensywnie rozmawiający Juvia i Gray. Po rozmowie z mistrzem cała grupka weszła na podium, a ich twarze spochmurniały.
- Niestety mamy dla wszystkich złą wiadomość... - zaczęła Lucy - w czasie misji na naszą grupę napadła mroczna gildia. Szybko ich pokonaliśmy, ale udało im się porwać wcześniej poważnie rannego... Gajeela - przy wypowiadaniu tego imienia, Levy poczuła silne ukłucie w sercu. 
"Czy wszystko z nim w porządku? Jak można go uratować? Czy ta mroczna gildia jest silna?" - takie myśli krążyły po głowie Mcgarden. Nie zdążyła jakoś porządnie odreagować, gdy trzeci powstał pokazując, iż ma coś do powiedzenia.
- Mam świadomość, że wszyscy nie chcemy puścić płazem tego wybryku mrocznej gildii. Jednakże nie mogę pozwolić wszystkim na wyruszenie do tak niebezpiecznego miejsca. Właśnie dlatego wyznaczę teraz osoby, które pójdą na misje ratunkową Gajeela. Tak więc, na misje wyruszy: Lucy, Natsu, Gray, Juvia, Wendy i.... Levy. wyruszacie za pół godziny. Do tego czasu macie się przygotować.
Gdy tylko trzeci skończył mówić, Levy wybiegła z gildii, nie zważając na to czy kogoś przypadkowo popchnie. Wpadła szybko do swego mieszkania i jak najszybciej zaczęła pakować rzeczy potrzebne na misje. Kiedy wybiła godzina rozpoczęcia wyprawy cała grupa stała już czekając tylko na Mcgarden. Dziewczyna biegła jak najszybciej mogła, wykrzykując informacje, które zdobyła. Była to między innymi informacja gdzie znajduje się ta mroczna gilidia. Wyruszyli przed siebie, po drodze zatrzymując się tylko na skosztowanie prowiantu, który zabrali ze sobą. Gdy słońce powoli zmierzało ku horyzoncie, grupa przyjaciół ujrzała szary budynek. Widać było, że strawił go ogień. Levy nie mogła już wytrzymać tego napięcia i czym prędzej wbiegła pomiędzy ruiny. Po długich przeszukiwaniach budynku, przyjaciele stwierdzili, iż nic tam nie ma i poszli rozbić obóz. Niestety Mcgarden nie chciała odpuścić, dlatego kontynuowała poszukiwania. Niespodziewanie natrafiła na fragment schodów prowadzących w dół. Wyglądało na to, że ktoś specjalnie zablokował zejście ogromnym głazem. Dziewczyna obejrzała głaz ponownie i spostrzegła wąską szczelinę. Przez chwilę pomyślała o zawołaniu tu przyjaciół by wspólnie wymyślić co zrobić dalej, lecz jej serce mówiło samo za siebie. Odłożyła plecak i zaczęła się przeciskać, aby dotrzeć do dalszej części schodów, nawet jej się udało. Gdy zeszła w dół ujrzała już prawie wypaloną pochodnie i wiele stosów materiałów. Jeszcze raz przeleciała wzrokiem pomieszczenie, ale nic nie dostrzegła. Zrezygnowana ruszyła do wyjścia, lecz odwróciła się szybko gdy usłyszała cichy głos wymawiający jej imię.
- Levy... Levy... czy to ty Levy? - dziewczyna ponownie wbiegła do pomieszczenia. Tym razem od razu ujrzała ledwo stojącego Gajeela. 
- Gajeel... - wyszeptała - już wszystko dobrze. Na zewnątrz jest Wendy zaraz Cię uzdrowi.
- Nie. Nic mi już nie pomoże, ale proszę podejdź do mnie. - Levy podbiegła do niego, a w tym samym momencie Gajeel upadł. Mcgarden uklękła przy nim i położyła jego głowę na swych kolanach. Czuła szybkie bicie swojego serca i powoli zaczynała zdawać sobie sprawę ze swoich uczuć. 
- Levy... To mogą być moje ostatnie słowa, ale chce Ci coś powiedzieć - dziewczyna nie mogła powstrzymać łez, pociekły po jej policzkach - Odkąd Cię spotkałem moje życie zmieniło sie nie do poznania. Kocham Cię. - gdy wypowiedział te dwa ostatnie słowa jego oczy zamknęły się powoli, a ciało opadło jak chciało. 
Levy w duchu powtarzała tylko jedną rzecz: " Ja też Cię kocham, Gajeel". Modliła się by jej słowa do niego dotarły, a później wybuchła głośnym płaczem. Zaczęła krzyczeć i przytuliła ciało ukochanego do piersi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Tak więc skończyłam. Pierwszy raz pisałam fanfica więc mam nadzieję, że chociaż komuś się spodoba :) Jak zauważycie jakieś mocno rażące błędy to mówcie ;)
~Renka_ao~



6 komentarzy:

  1. Hej! Jestem Roszpuncia :D. Trafiłam tutaj z Twojej "chamskiej reklamy" na fejsie :D. A teraz lecim z koksem. No cóż, GaLe bardzo rzadko mam okazję czytać gdziekolwiek, dlatego fajnie, że się wzięłaś za ten parring. Większych błędów nie znalazłam, poza tym, że niektóre zdania miały niewłaściwy szyk, przez co były nielogiczne. Co mi przeszkadzało? Na pewno mała ilość opisów i akcja biegnąca na łeb na szyję. Miałam wrażenie, że czytam sprawozdanie z wydarzenia sportowego i ktoś podaje mi suche fakty, nie rozwija wszystkiego, bo przecież każdy fan widział mecz w TV. Ale fanfik nie jest skrótowcem spotkania dwóch drużyn. Ma to być spójny, jednolity tekst, w którym jest sporo opisów, pozwalających czytelnikowi wyobrazić sobie wszystko od A do Z, zrozumieć czyny i emocje bohaterów. Przedstawić ich rozpacz, radość, zakłopotanie itepe. No tego mi ewidentnie brakowało. Ale skoro to Twój pierwszy tekst, uważam, że nie jest źle ;). Jedynie okroiłaś go za bardzo, a spodziewałam się czegoś dłuższego. A skoro lubisz tematykę Fairy Tail, zapraszam do mnie: http://fairytail-another-story.blogspot.com/. Prolog pojawi się już niebawem :).

    Ja ne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie za szczerą opinię ;) Tak mi się coś wydawało, że w szykach jest nie tak :C Prawda jest taka, że w głowie wszystko pięknie wymyślone, opisy też, ale kiedy już chcesz to przelać na papier to nagle dupa -,- Chętnie poczytam twojego bloga i jeszcze raz dzięki :D

      Usuń
    2. Nie ma za co :). Zawsze chętnie służę pomocą :). Zresztą jako beta potrafię sporo wyłapać :D. No cóż, taka praca :D. A co do opisów, doskonale rozumiem, dlatego gdy nie mam pod ręką zeszytu, albo kompa, wszystko spisuję na telefonie od ręki, żeby nie uciekło, bo wtedy lipa jest. I bardzo dziękuję! Do zobaczenia i powodzenia :D.

      Pozdrawiam,

      R :).

      Usuń
  2. Hej jestem Lusia i ja trafilam tu przez reklame Roszpunci na moim google+ kochana one shot ciekawy mozesz pociagnac akcje w sposob calosc z perspektywy Gajeela napewno bedzie to dodatkowe urozmaicenie. Nie nazucam oczywiscie. Eh slonce troche krotki ten shot. Ale dobrze ze jest
    Pozdrawiam Lusia

    OdpowiedzUsuń
  3. Heej :) Reklama Roszpunci ? Czy ja o czymś nie wiem ? :D Wiem, że shot wyszedł krótki ale jakoś nie potrafiłam opisać słowami tego co miałam w głowie, mimo że zazwyczaj mi to wychodzi :c Myślę o napisaniu jeszcze jednego ale nie koniecznie z tym shippem i nie koniecznie w świecie magów tak jak oryginał. Chciałabym napisać nowego shota dłuższego i według waszych rad :) Co myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm no ciekawy pomysl. Zamierzasz zrobic jakis inny paring i wg jakiej tematyki masz zamiar robic? Naszych rad? Dobra ja osobiscie gdy pisze wcielam sie w dana postac i tobie tez to polecam. Kochana widze ze piszesz w formie wpis do pamietnika a widzisz mozesz wprowadziac urozmaicenie w formie zmany narratora czyli od poczatku do polowy np Lucy a od polowy do konca Natsu. Jednak pamieraj ze i forma jak do pamietnika i ta forma zmiany narratora sa dobre.
      Pozdrawiam Lusia

      Usuń